Strona Główna / Aktualności / Artur Barciś – wywiad

Artur Barciś – wywiad

Sandra B.: Co było czynnikiem inicjującym u Pana chęć bycia aktorem?

Artur Barciś: To długa historia dlatego nie da się tego powiedzieć tak w jednym zdaniu, ale przede wszystkim świadomość, że to jest coś co mam szansę umieć robić dobrze. Jako dziecko umiałem ładnie mówić wiersze, śpiewałem piosenki i sprawdzałem się w tym, innym to się podobało i w ten sposób się upewniłem, że mam szansę być niezłym aktorem.

S.B.: Jaka była Pana pierwsza rola i jakie emocje temu towarzyszyły?

A.B.: Grałem pastuszka w Jasełkach. (śmiech) Będąc dzieckiem w kościele grałem pastuszka. Niewiele z tego pamiętam, ale atmosferę przedstawienia pamiętam bardzo dobrze.

S.B.: Jak przygotowuje się Pan do roli?

A.B.: Przede wszystkim uczę się na pamięć tekstu. Aby dobrze wyrazić osobowość postaci trzeba mieć bardzo dobrze nauczony tekst. Wtedy można zajmować się już tylko tym jaką wybrać interpretację postaci. Chodzi przecież o to aby była ona jak najprawdziwsza i jak najbardziej wiarygodna. I już! (śmiech) A potem już tylko dokonuję wyboru czy tak zagrać czy inaczej.

S.B.: Jak Pan odbiera swoją popularność i czy czuje się Pan celebrytą?

A.B.: Popularność odbieram jako coś naturalnego, co jest związane z moim zawodem, bardzo to szanuję, nie czuję się celebrytą i nie lubię jak się o mnie w ten sposób mówi, bo celebryci to są ludzie, którzy zabiegają o popularność. Moja popularność wynika wyłącznie z tego co robię na scenie czy w filmie. Nie lubię się afiszować, nie bywam w miejscach tzw. „celebryckich” i niespecjalnie przepadam jak paparazzi robią mi zdjęcia.

S.B.: Co chciałby Pan powiedzieć młodym ludziom, którzy chcieliby iść w Pana ślady?

A.B.: Że warto spełniać swoje marzenia, ale przy okazji spełniania tych marzeń warto wiedzieć na czym się stoi. Warto uświadomić sobie to, co potencjalnie mogłoby się robić najlepiej, bo nie ma nic bardziej nieszczęśliwego niż człowiek, który coś robi, a nie umie tego robić.

S.B.: Czy były momenty w Pana życiu, że chciał Pan zrezygnować z aktorstwa?

A.B.: Nie, nie było. Była taka chwila, że myślałem, że może już nie będę mógł uprawiać tego zawodu, to był okres stanu wojennego, ale okazało się, że nie miałem racji.

S.B.: Jeżeli nie byłby Pan aktorem to kim chciałby Pan być?

A.B.: Pewnie byłbym reżyserem.

S.B.: Jakie są Pana zainteresowania i czy ma Pan czas na jakieś zajęcia poza aktorstwem?

A.B.: Interesuję się sportem, jestem zapalonym kibicem sportowym, uwielbiam piłkę nożną, uwielbiam siatkówkę, piłkę ręczną, lekkoatletykę, w ogóle wszystkie dyscypliny sportowe mnie emocjonują, w szczególności, kiedy grają nasi zawodnicy.

S.B.: Skąd pomysł aby napisać książkę?

A.B.: To nie był mój pomysł. To był pomysł Marzanny Graf, która zwróciła się do mnie z taką propozycją, że wartoby tą moją historię opowiedzieć. Ja na początku się nie zgodziłem, a potem ona mnie przekonała, że jeżeli jakiś chłopiec gdzieś tam daleko w Polsce przeczyta tę książkę, to może uwierzy, że warto marzyć i warto te marzenia spełniać.

S.B.: Czym jest dla Pana ta książka? Pamiętnikiem, rodzajem wspomnień?

A.B.: Raczej rodzajem wspomnień, rozmową. Taki ma zresztą tytuł. Rozmowy bez retuszu, bo staraliśmy się nic tam nie poprawiać. Po prostu to jak rozmawialiśmy zostało zapisane i chcieliśmy żeby czytelnik miał poczucie, wrażenie, że słucha naszej rozmowy.

S.B.: Co chciałby Pan przekazać czytelnikom?

A.B.: Nie lubię być filozofem, nie jestem specjalnie mądrym człowiekiem, więc… Nie lubię nikogo pouczać, więc każdy niech żyje tak jak uważa za stosowne.

S.B.: Dziękuję bardzo

A.B.: Również dziękuję

Sandra B.

Wywiad przeprowadzony w 2012 roku w Warszawie Rembertów

Dookoła cogdziekiedy

cogdziekiedy

Sprawdź również

Softer than Pillow: KARI

 17.11 godzina 19.00 Sala: BroadwayWstęp: 20/30 zł, bilety do nabycia online lub w DK Kadr Ulotne melodie, mocne …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *